W odcinku 75 podcastu mój gość, w oparciu o konkretny kazus, prezentuje jak ważna jest pomoc zawodowego pełnomocnika. Moim gościem ponownie jest dr hab. Radosław Tymiński, radca prawny, ekspert ds. legislacji i członek Komisji Bioetycznej przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Warszawie, specjalizujący się w obronie lekarzy w sprawach karnych, cywilnych i zawodowych, a ostatnio także redaktor naukowy i współautor Komentarza do Kodeksu Etyki Lekarskiej.
Z odcinka dowiesz się między innymi:
-> Dlaczego korzystanie z pomocy profesjonalnego pełnomocnika jest tak istotne?
-> O czym musi pamiętać lekarz korzystający ze wsparcia prawnika?
-> Czego może oczekiwać lekarz współpracujący z profesjonalnym pełnomocnikiem?
Lekarz powinien zgłosić się do prawnika już w momencie, w którym zostaje wezwany do złożenia zeznań w charakterze świadka – a nie wtedy, gdy sprawa trafiła do sądu albo zapadło orzeczenie. Na pierwszą konsultację warto zabrać trzy dokumenty: umowę, na podstawie której wykonuje się zawód, regulamin podmiotu leczniczego i zanonimizowaną dokumentację medyczną. Co do zasady na przesłuchanie w charakterze świadka lepiej iść bez pełnomocnika, natomiast po przedstawieniu zarzutów nigdy nie należy składać wyjaśnień od razu – bez znajomości akt sprawy.
Najważniejsze wnioski
- Moment kontaktu z prawnikiem to wezwanie na świadka. Bardzo wielu lekarzy zgłasza się za późno – część dopiero z wyrokiem lub skazującym orzeczeniem sądu lekarskiego.
- Postanowienie o zamknięciu postępowania to nie koniec sprawy. Oznacza zamknięcie etapu przygotowawczego (wyjaśniającego) i skierowanie sprawy do sądu.
- Na konsultację zabierz trzy rzeczy: umowę, regulamin podmiotu leczniczego i zanonimizowaną dokumentację medyczną.
- Po przedstawieniu zarzutów nie składa się wyjaśnień od razu – dopiero w tym momencie pojawia się dostęp do akt, a z odmowy prokurator nie może wyciągać negatywnych wniosków.
- Profesjonalny obrońca przedstawia koncepcję obrony. „Będziemy reagować na to, co się dzieje na sali” to sygnał ostrzegawczy.
- Oficjalna konsultacja wpisana do dokumentacji ma znaczenie prawne. Konsultacje „na gębę” prawnie nie istnieją.
Kazus: pacjentka z bólem brzucha odesłana z SOR
Punktem wyjścia rozmowy jest sprawa (zmodyfikowana, bo wciąż się toczy) pacjentki, która zgłosiła się na szpitalny oddział ratunkowy (SOR) z bólem brzucha. Lekarz odpowiedzialny za pacjentkę zbadał ją i zlecił konsultację ginekologiczną. Ginekolog po wykonaniu badań stwierdził, że przyczyna dolegliwości absolutnie nie leży po stronie ginekologicznej.
Lekarz medycyny ratunkowej wykluczył kwestie chirurgiczne i inne przyczyny dolegliwości, po czym odesłał pacjentkę do domu. Po upływie doby doszło do pęknięcia ciąży pozamacicznej i pęknięcia jajowodu – kobieta trafiła na ten sam SOR ponownie, w bardzo ciężkim stanie, z zagrożeniem życia.
Problem widać od razu: specjalista medycyny ratunkowej zasięga konsultacji, konsultant mówi „to nie jest mój problem”, badania wykluczają kolejne przyczyny – i co dalej? Wygląda to na błąd dietetyczny, więc pacjentka wraca do domu.
Kiedy lekarz powinien zgłosić się do prawnika?
Właściwy moment to wezwanie do złożenia zeznań w charakterze świadka. Nawet jeśli lekarzowi wydaje się, że jest bezpieczny – warto wtedy skonsultować się z prawnikiem, który zna się na tego typu sprawach.
Bardzo wielu lekarzy zgłasza się za późno. Pomijając już tych, którzy przychodzą z gotowym wyrokiem albo skazującym orzeczeniem sądu lekarskiego, są też tacy, którzy trafiają do kancelarii dopiero wtedy, gdy sprawa znalazła się w sądzie.
Źródłem tego opóźnienia bywa rozpowszechnione w środowisku lekarskim przekonanie, że postanowienie o zamknięciu postępowania oznacza koniec sprawy. Tymczasem zamknięty zostaje etap postępowania przygotowawczego (w postępowaniu zawodowym – wyjaśniającego), a sprawa jest kierowana do sądu.
Jak podsumowuje to dr hab. Radosław Tymiński, przywołując znane powiedzenie: „głupi pamięta wszystko, głupszy nie pamięta nic, a mądry wie, co należy pamiętać”. Złą taktyką jest zarówno pamiętanie wszystkiego, jak i niepamiętanie niczego.
Co zabrać na pierwszą konsultację z prawnikiem?
Lekarz powinien przynieść trzy dokumenty:
- Umowę, na podstawie której wykonuje zawód (w opisywanym kazusie – na SOR).
- Regulamin podmiotu leczniczego.
- Zanonimizowaną dokumentację medyczną – wystarczy zamazać PESEL i adres zamieszkania. Prawnik nie musi znać danych pacjenta, a obowiązek zachowania tajemnicy zawodowej i tak go wiąże.
Te trzy dokumenty pozwalają ocenić otoczenie prawne i sytuację prawną klienta. Radosław Tymiński opisuje to językiem, który lekarzom jest bliski: prawnik musi zrobić „badanie podmiotowe”, czyli wysłuchać lekarza, oraz „badanie przedmiotowe”, czyli zbadać regulamin, umowę i dokumentację.
Jedno bez drugiego nie wystarczy. Klienci mają bowiem podświadomą tendencję do stawiania siebie w dobrej sytuacji i pomijania rzeczy niewygodnych. Fachowa, merytoryczna porada wymaga i relacji klienta, i dokumentów.
Czego lekarz może oczekiwać po pierwszej konsultacji?
Na tym etapie lekarz może spodziewać się czterech rzeczy:
- Oceny sytuacji prawnej – prawnik powie, w jakiej sytuacji lekarz się znajduje i jakie ma zagrożenia.
- Wyjaśnienia przebiegu czynności – w tym tego, że po złożeniu zeznań trzeba przeczytać protokół i można wnosić poprawki.
- Wskazania spodziewanych pytań – również tych osobopoznawczych: imię, nazwisko, wiek, dochód, zawód.
- Wyjaśnienia konsekwencji przyjętej taktyki – na przykład zagrożeń związanych z odmową składania zeznań albo z „pamiętaniem za dużo”.
Czy pełnomocnik powinien towarzyszyć lekarzowi na przesłuchaniu?
Co do zasady nie – na zeznania w charakterze świadka lepiej iść samemu. Wyobraźmy sobie sprawę, w której prokurator albo rzecznik ma przesłuchać dziesięciu świadków i tylko jeden z nich przychodzi z pełnomocnikiem. W sprawie, w której potencjalnych podejrzanych może być wielu, takie zachowanie bywa wystawieniem się na celownik – komunikatem „ja się boję”.
Są jednak wyjątki. Pójście z pełnomocnikiem jest konieczne w bardzo rzadkich sytuacjach, kiedy wiemy, że sprawa dotyczy wyłącznie tego lekarza – tak było w sprawie prowadzonej przez Macieja Łokaja, gdzie jedyną potencjalnie podejrzaną osobą był jego klient. Odrębnie traktowana jest też sytuacja osoby tymczasowo aresztowanej.
Co zmienia przedstawienie zarzutów?
Kluczowa zasada brzmi: nigdy, bez względu na okoliczności, nie składamy wyjaśnień w trakcie przedstawiania zarzutów. Powód jest prosty – w tym momencie nie wiemy jeszcze, co znajduje się w aktach.
Radosław Tymiński ujmuje to obrazowo: składanie wyjaśnień bez znajomości akt sprawy jest jak bieganie z zamkniętymi oczami po sali pełnej zapadni.
Z aktami sprawy można zapoznać się dopiero w momencie przedstawienia zarzutów. Co istotne, z tego, że podejrzany odmówił składania wyjaśnień, prokurator nie może wyciągać negatywnych wniosków.
Czym jest koncepcja obrony i dlaczego warto mieć ją na piśmie?
Obrońca jest prawnie zobowiązany do podpisania umowy, przyjęcia dokumentu upoważnienia do obrony oraz do przedstawienia koncepcji obrony. Koncepcji tej nie da się jednak zbudować bez analizy akt – sam zarzut może być nieadekwatny, pomylony albo źle napisany.
Maciej Łokaj idzie o krok dalej i koncepcję obrony przekazuje klientom na piśmie. To element profesjonalizmu.
Stąd praktyczna wskazówka dla lekarzy: jeżeli usłyszycie od pełnomocnika „będziemy reagować na to, co się dzieje na sali” – zmieńcie go. Oznacza to, że nie ma żadnego pomysłu na obronę, a musi istnieć jakaś ocena materiału dowodowego.
Kto odpowiada, gdy konsultant się pomyli?
Zgodnie z Kodeksem Etyki Lekarskiej za leczenie odpowiada lekarz prowadzący. Polskie przepisy stoją jednak na stanowisku, że lekarz jest zobowiązany do dołożenia należytej staranności (art. 4 ustawy o zawodach lekarza), a elementem tej staranności jest zasięgnięcie odpowiednich konsultacji.
Jeżeli konsultujący specjalista się pomyli, a konsultacja jest oficjalna – czyli wpisana do dokumentacji medycznej – powinna być okolicznością uwalniającą lekarza z SOR od odpowiedzialności.
Stąd zdanie, które warto zapamiętać: konsultacje „na gębę” prawnie nie istnieją. Rozmowa na korytarzu, której nie ma w dokumentacji, nie ochroni lekarza.
Co robi obrońca, jeśli sprawa zakończy się niekorzystnie?
Sądy też się mylą – i wtedy rolą obrońcy jest przygotowanie odwołania. Radosław Tymiński bardzo wysoko ocenia orzecznictwo Naczelnego Sądu Lekarskiego (NSL), który wielokrotnie koryguje orzeczenia niższej instancji.
Ostatnim etapem jest kasacja, którą musi wnieść profesjonalny pełnomocnik. Trzeba przy tym pamiętać, że kasacja nie jest trzecią instancją – postępowania w Polsce są dwuinstancyjne.
Kiedy tak naprawdę zaczyna się ochrona prawna lekarza?
Ochrona przed odpowiedzialnością zaczyna się w momencie podpisania umowy kontraktowej lub umowy zlecenia – a więc na długo przed jakimkolwiek postępowaniem.
Dlatego warto skonsultować umowę prawnie jeszcze przed jej podpisaniem. Jak podkreśla Radosław Tymiński, ma to o wiele większe znaczenie niż samo patrzenie na rubrykę „finanse”.
FAQ
W którym momencie lekarz powinien iść do prawnika?
Już na etapie wezwania do złożenia zeznań w charakterze świadka – nawet jeśli wydaje mu się, że jest bezpieczny.
Czy postanowienie o zamknięciu postępowania oznacza koniec sprawy?
Nie. Oznacza zamknięcie etapu postępowania przygotowawczego lub wyjaśniającego, po którym sprawa jest kierowana do sądu.
Jakie dokumenty zabrać na pierwszą konsultację?
Umowę, na podstawie której lekarz wykonuje zawód, regulamin podmiotu leczniczego oraz zanonimizowaną dokumentację medyczną (wystarczy zamazać PESEL i adres zamieszkania).
Czy iść na przesłuchanie w charakterze świadka z pełnomocnikiem?
Co do zasady nie. Wyjątkiem są rzadkie sytuacje, gdy wiadomo, że sprawa dotyczy wyłącznie tego lekarza, oraz przypadek osoby tymczasowo aresztowanej.
Czy można odmówić składania wyjaśnień po przedstawieniu zarzutów?
Tak, i jest to rekomendowane, dopóki nie zna się akt sprawy. Prokurator nie może wyciągać z odmowy negatywnych wniosków.
Czy oficjalna konsultacja specjalistyczna chroni lekarza prowadzącego?
Jeżeli konsultacja jest oficjalna i wpisana do dokumentacji, a konsultant się pomyli, powinna być okolicznością uwalniającą od odpowiedzialności. Konsultacje „na gębę” prawnie nie istnieją.
Czym jest koncepcja obrony?
To przedstawiona przez obrońcę – najlepiej na piśmie – ocena materiału dowodowego i plan działania, opracowany po analizie akt sprawy.
Czy kasacja to trzecia instancja?
Nie. Postępowania w Polsce są dwuinstancyjne, a kasację musi wnieść profesjonalny pełnomocnik.
Podsumowanie
„Przychodzi lekarz do prawnika” brzmi jak początek żartu, ale w praktyce decyduje o tym, jak skończy się sprawa. Kluczowe są trzy rzeczy: przyjść odpowiednio wcześnie, przyjść z dokumentami i trafić na pełnomocnika, który ma koncepcję obrony, a nie plan improwizacji na sali. A najlepiej zacząć jeszcze wcześniej – od konsultacji umowy przed jej podpisaniem.
Całą rozmowę Macieja Łokaja z dr. hab. Radosławem Tymińskim znajdziesz w 75., jubileuszowym odcinku podcastu „Recepta na przepis”.
Materiał ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.